 Zaczęło się jak zwykle niewinnie, od prawidłowo nazwanego topicu na naszym forum audi 80 . Tym razem zaczął MAKLER, czy nie chcemy spotu gdzieś na południu, ruszyły więc rzesze maniaków dopisując się i organizując, nabijając licznik postów i odwiedzin tegoż szlachetnego tematu. Już po 3 miesiącach i 10 dniach od pierwszej wzmianki, 340 postów dalej i 12 tyś! odwiedzin tego wątku później, mogliśmy się spotkać w pięknej scenerii przyrody w Ustroniu. Skłamałbym że taka niesamowita ilość dotyczyła jednego zlotu, de facto dotyczyła dwóch ale o tym ciiiicho ;-) Ale jak to było zorganizowane. Po kolei więc ...
Patrząc z niepokojem w niebo, które czyste zbytnio nie było w dniach zlot poprzedzających, klubowicze wzięli do ręki flanelcie (żeby brzydko nie powiedzieć, szmaty), myjki, gąbki itp. ciężki sprzęt, aby wypucować swoje cacka. Wszyscy oczywiście spisali się na medal, a pogoda zamówiona podobno przez borbeta, (ciekawe skąd ma takie wtyki) była rzeczywiście piękna. Idealne słoneczne ciepłe niedzielne popołudnie. Prawie całe towarzystwo ze Śląska umówiło się pod mikołowskim „Oszołomem”. Czas wyjazdu obliczony był chyba za pomocą jakiegoś zegara atomowego, ponieważ przybycie kawalkady pod bielskie Makro odbyło się z dokładnością japońskiego kolejarza. Kolumna pięknie prowadzona przez niebieskiego Kamikaze Drivera wjechała na parking, pierwszy przystanek na trasie do Ustronia. Oczywiście nie obyło się bez pierwszych oględzin nowego stuffu na furach i serdecznych uścisków dłoni, nowo poznanych, jak również znajomych klubowiczów. Po krótkim postoju cała kupa szlachetnego metalu ruszyła na w stronę Ustronia. Jakże pięknie wyglądały lśniące w słońcu maszyny. Mijający nas kierowcy z pewnością musieli uśmiechnąć się pod nosem i rzucić okiem w stronę tego niecodziennego wydarzenia, jakim był nasz przejazd . Oczywiście nie byłaby to Polska, gdyby nie udało się rozerwać tego pięknego łańcucha i zabłądzić z powodu rozkopów i słabego oznakowania, ale szczęśliwie następny przystanek na Orlenie wystarczył, aby wszyscy się odnaleźli i zyskali przewodników borbeta i MacAudio, którzy poprowadzili, już bez niespodzianek, na miejsce spotu Po przyjeździe przyszedł czas na dalsze oględziny, zajmowanie się ogniem i tym w cylindrach i tym, na którym przyrządzane miały być pyszności, że palce lizać. Pośród zaawansowanej techniki na zlocie obok kamery i kupy aparatów cyfrowych znalazł się również laptop za pomocą którego mogliśmy sprawdzić stan naszych wozów. Czego to człowiek się nie dowie przy takiej okazji. Zaawansowana technika nijak nie chciała współpracować z poczciwym Rudolfem Dieslem, ale za to przy jednym z benzynowym Avancie wykryła nawet nie wytrzepaną z kurzu tylną kanapę ;-)
Nowinki w postaci nowych felg czy grilla były oglądane z wielką ciekawością, a hałas zapewniał Marconi, ze swoim niebieskim potworem, dwoma głośnikami na tylnej półce o wadze stu kilogramów i mocy chyba z miliona watów. Jedno jest pewne sarny i inna zwierzyna leśna szybko nie zawita w te rejony. Na Śląsku musi być naprawdę głośno i do tego ciasno, bo obok tych dwóch „głośniczków” biedny Marconi musiał zamontować drzwi, które otwierają się do góry. Trzeba przyznać, szpan jest, nikt nie powie, że Matiz jest lepszy do miasta. Dopisały szczególnie starsze wersje 80 tek, be trójki jak również zaskakująca ilość be dwójek. Trzy z nich pięknie przyozdobione na wzór rajdowych egzemplarzy. Pod maską jednego z nich pracował jednak tzw. turbognojek, no cóż chyba znak czasów ;-). Były szumne zapowiedzi pojawienia się modelu S2, ale jak się później okazało kolega do nas nie przyłączył, a dowiedzieliśmy się, że jego szumne S2 ma pod maską 1,8 benzynę, jedynie Skę wbitą w dowód. Przygotowując drewno nie obeszło się bez jaj, bo nie dość, że kawałki były dość duże, a topór niby solidny, to jeszcze energia kosmiczna tego miejsca, która spłynęła na klubowicza IC69, spowodowała rozszczepienie trzonka siekiery. Na szczęście w bagażniku znalazła się zapasowa „ciupaska” i tym razem IC69 był Sprite’em, a drewno pragnieniem. O krwi pisał nie będę bo nie było jej za dużo i mały plasterek wystarczył ;-) Jedzenie z ognia było wyśmienite. Kiełbaski serwowane przez organizatorów rozchodziły się wśród tłumu z prędkością quattrówki na zakręcie . Klubowiczka Rene, bojąc się ognia, wybrała się z MacAudio na kwadrat i podgrzali razem smakowite leczo. Nie było ich dość długo, nikt jednak nie wnikał o co chodzi, bo jak wiadomo ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Przygotowane również było ciasto, które ukrywało się przykryte na ławeczce, na jego trop wpadł przede wszystkim jakiś lokalny piesek. Może to, że pies miał ochotę na to ciasto, a może fakt, że towarzystwo się troszkę przerzedziło i ludziom przestało być wstyd, zabrano się konkretnie za pałaszowanie deseru. Trzeba przyznać że mamy na południu niezłych magów i maniaków czterech kółek, począwszy od pasjonatów budujących auto wzorowane na Ur Quattro, jak również rajdowca z prawdziwego zdarzenia, dotychczasowego wieloletniego pilota rajdowego. A także klubowiczów lubiących oryginalne piękno wywoskowanych blach Audi. Powstała przy okazji kupa zdjęć, trochę lepiej poznaliśmy się nawzajem. Powstał też filmik, wszystko ku potomności i chwale OOOO. Spot w stu procentach udany, zapraszamy na południe bo może mamy kijowe drogi, ale za to fajnych ludzi. Foto Story Spot Polski Klub Audi 80 w Ustroniu Video Story Autor artykułu - Makler |